menu

Górska stolica - Tatry i Zakopane

Do Zakopanego jedziemy przynajmniej raz do roku. Nawet jeśli nie mamy wystarczająco dużo czasu znajdujemy choćby weekend i całą ogromną paczką wyruszamy w drogę. Ponieważ zazwyczaj jedzie do kilkunastu osób, mamy już swoje stałe miejsce. Zaprzyjaźnionego od wielu lat górala, który specjalnie dla nas rezerwuje cały swój dom. Na odpoczynek nie mamy wyznaczonej konkretnej pory roku, byliśmy już w czasie Zawodów w Skokach Narciarskich, na wakacjach i imprezie sylwestrowej. O każdej porze jest zupełnie inaczej, ale zabawa jest zawsze wspaniała.

Podhale to teren obfitujący w wiele specyficznych i wspaniałych miejsc, właściwych sobie tylko temu miejscu. By poznać wszystkie cudowne zakątki, zdobyć górskie szczyty (lub przynajmniej kilka) potrzeba spędzić tu trochę czasu. Każdy nowy przyjazd to nowe przygody, kolejne wspaniałe chwile i miejsca, które nigdy się nie nudzą.

Co warto zobaczyć w Tatrach - najważniejsze Szczyty
Giewont to dominujący nad Zakopanem i charakterystyczny dla jego krajobrazu szczyt Tatr. Jeden z popularniejszych widoków balkonowych i jeden z najbardziej popularnych szczytów odwiedzanych prze turystów. Giewont ciągnie się długą granią od Kalatówek od wschodu, po Dolinę Małej Łąki od zachodu. Na samym wierzchołku góry stoi ogromny, widoczny nawet z daleka krzyż, o żelaznej konstrukcji kratowej. Postawiony przez zakopiańskich parafian i proboszcza Kazimierza Kaszelewskiego w 1901, rozpościera się na wysokość 17,5 m, z czego 15 m wystaje ponad skałę. Przy ładnej pogodzie i dobrej widoczności można zobaczyć go z dołu.
Wejście na Giewont jest dość proste, dopiero na samej górze droga jest nieco utrudniona i trzeba korzystać z pomocy łańcuchów. Na tę wycieczkę jednak lepiej nie zabierać małych dzieci i zachować rozwagę. Góra ta pochłonęła wiele śmiertelnych ofiar wśród wycieczkowiczów, którzy próbowali wchodzić wprost od południa., schodzić ze szczytu w kierunku Zakopanego. W tamtym roku przez zwyczajną nieuwagę zginął turysta uderzony spadającym kamieniem.
Dlatego wybierając się nawet w prostą, górską drogę zawsze uważamy, a Ci którzy czują się gorzej i bezwzględnie małe dzieci niech zostają na dole.

Kasprowy, szczególnie zimą przez nas lubiany szczyt. Raz pamiętam jak którejś zimy wybraliśmy się na zjazd z Kasprowego. Pogoda na górze była koszmarna, widoczność prawie zerowa, a zjazd na trasę oblodzony i wyglądał jak urwisko. Część z nas z marszu zrezygnowała, ale kilkoro z grupy postanowiło zjechać. I tak się stało. My zostaliśmy na górze w restauracji, popijaliśmy ciepłe napoje, rozmawialiśmy i czekaliśmy na naszych narciarzy. W końcu czas zaczął się dłużyć, a niestety nikt nie wracał, nie było też łączności. Szczęśliwie okazało się, że warunki jazdy były sprzyjające i spotkaliśmy się na dole. Jednak nieco nerw zostało straconych.
Sam Kasprowy Wierch to szczyt w gł. grani zachodnich Tatr. Wznosi się na granicy państw i nad dolinami: Goryczkową, Kasprową, Gąsienicową i Cichą Liptowską, należącą już do Słowacji. Na przełomie 1935 i 1936 z pomocą niemieckiej firmy Bleichert, wybudowano kolej linową z Zakopanego na szczyt góry.
 
Sama budowa i eksploatacja kolei, ogromny napór narciarzy, turystów i spacerowiczów spowodowały dewastację Kasprowego. i jego otoczenia. Sterty śmieci i żużlu, całe rzeki ścieków oraz przyspieszona erozja gleby zmieniła górę. Jednak budowa kolejki była również niewątpliwe dobrą inwestycją pod wieloma względami. Powstały wyciągi do zjazdów, stworzono olbrzymie boisko do jazdy na nartach. Trzeba jednak przyznać, że poglądy społeczeństwa na sprawy Kasprowego są podzielone i człowiek zaznaje tu niewątpliwie swego rodzaju dysonansu. Z jednej strony szkoda piękna przyrody, ingerowania w nią i pozbawienia naturalnego środowiska wielu żyjących stworzeń, z drugiej strony to wspaniałe podziwiać piękne widoki z tak wysoka, móc zdobyć kolejny szczyt, czy zjechać trasą na nartach. Podroż sama koleją jest fajnym przeżyciem i szkoda by to stracić.