menu

Gdzie Wisła jak długa i szeroka - strona 2 z 3


Ponieważ celem naszego wyjazdu było opanowanie wyciągów narciarskich, zaraz pierwszego dnia załadowaliśmy narty, cały niezbędny sprzęt do jazdy i z samego rana udaliśmy się na wyciąg. Ze względu na to, że część z nas jeździ doskonale, część dopiero sztukę tą opanowuje, wybraliśmy prosty stok dla początkujących. Pojechaliśmy do Ośrodka Sportowego Cienków. Na parkingu wolne miejsca dla samochodów i w miarę niewielkie zatłoczenie na stoku. W kasie kupiliśmy karnety za kaucją zwrotną, niestety nie ma zwrotu pieniędzy za niewykorzystane punkty. Trzeba przyznać, że obsługa jest wyjątkowo sprawna i zorganizowana. Dwie czynne kasy skutecznie rozładowują kolejkę, a w pobliżu serwis narciarski i wypożyczalnie sprzętu narciarskiego dla tych którzy takowego nie posiadają, lub chcą spróbować czegoś nowego, np. jazdy na snowboardzie. Część z nas wypożycza narty i zabieramy kilka pupolotów (czyli popularnych jabłuszek) do zabawy, kiedy stwierdzimy, że od nart odpocząć czas. Mimo że dzieciństwo mamy już wiele lat za sobą, ta forma zabawy ciągle przysparza nam wiele radości, a wyścigi w zjazdach budzą w nas zawsze ogromne emocje, wiele śmiechu i ...hałasu.

Ci bardziej doświadczeni potem ruszą Orczykiem w górę (wjazd ok. 1km). Najpierw lądujemy na oślej łączce dla zupełnie początkujących. jedziemy wyciągiem zaczepowym (ok. 100m), można skorzystać również z wyciągu talerzykowego również dla całkowitych amatorów (ok. 220m).

Ustawiamy się w do wyciągu i już po kilku chwilach jesteśmy na miejscu. Zaczynamy naukę jazdy pługiem, a co za tym idzie i hamowania. Jest ciężko, ale z kolejnymi zjazdami idzie coraz lepiej. Ci doświadczeni jadą tyłem i trzymając za ręce lub kijki asekurują zjeżdżających nowicjuszy, dając przy tym odpowiednie wskazówki. Jesteśmy wykończeni. Część idzie do punktu gastronomicznego na coś ciepłego do zjedzenia i picia, Ci doświadczeni mogą wreszcie odpocząć od nudnej jazdy i w końcu udają się Orczykiem w górę.

Tor wjazdu nie jest idealnie przygotowany, ale już bardziej doświadczony narciarz będzie bawił się doskonale. Bardzo stromy jest jego ostatni odcinek zjazdu i lepiej Ci o mniejszych umiejętnościach powinni bardzo uważać. Trasa czerwona 4, przygotowana podobnie jak większość tras w Polsce, stok jest dobrze naśnieżany i do dyspozycji w miarę szerokie trasy, ale niestety jest trochę muld. Nie mniej jednak jeździ się wyśmienicie.

Na koniec wspomniana jazda na pupolotach. Jest wiele zabawy, śmiechu i przepychanek. Przy okazji rzucamy się śnieżkami, jednym słowem jak dzieci.

Ogromnym minusem na naszych stokach, niestety w każdej części kraju (i nie tylko) są narciarze, którzy wypili za dużo alkoholu. Bardzo przykre, ale ich zachowanie często przekracza wszelkie normy kultury ale o zgrozo, co najgorsze stanowią zagrożenie dla innych turystów. Niestety w tej materii nie zmieni się nic, do czasu kiedy takie zachowania nie będą naprawdę bardzo surowo karane przez odpowiednio do tego wyznaczone jednostki. Póki co takich delikwentów najlepiej unikać.

Na samej jeździe spędzamy pierwsze trzy dni. By jednak nieco urozmaicić program wyjazdu, czwarty dzień zaplanowaliśmy już zupełnie inaczej. Jedziemy oczywiście na deptak w centrum miasta, czyli ulicę 1-go Maja. Jest to zawsze najbardziej gwarne i pełne turystów miejsce w mieście. Tu znajdują się pięknie odrestaurowane budynki, sklepy z pamiątkami oraz mnóstwo knajpek, karczm, restauracji. Szczególnie jest to widoczne latem, kiedy na zewnątrz wystawione są ogródki, w których można napić się czegoś orzeźwiającego, posłuchać muzyki i bawić się w świetnym towarzystwie.

To co można zobaczyć tu bez względu na porę roku to przepięknie wyglądającą, w szczególności zimą zaporę. Widok jest naprawdę wspaniały. Porażająca biel śniegu, słońce i wspaniały górski krajobraz.

Podczas wizyty w tym mieście nie można pominąć dumy Wisły, czyli Skoczni imienia Adama Małysza. Poza tytułem drugiej największej skoczni w Polsce (zaraz po Zakopanem), jest to jedyny na świecie obiekt, pod którym w tunelu przebiega trasa samochodowa. Na skocznię można dostać się wyciągiem krzesełkowym i podziwiać wspaniałe widoki górskiej okolicy. Na samej górze, w budynku, w którym przygotowują się do skoków zawodnicy jest mała kawiarenka, w której można się czegoś napić. Fajnie siedzieć w tym samym miejscu co nasi sportowi ulubieńcy. Zostały tu również zgromadzone ciekawe pamiątki i zdjęcia związane ze skokami narciarskimi. Zaraz po zwiedzaniu skoczni warto pozostać w temacie i udać się do Galerii trofeów Adama Małysza. Sama galeria mieści się w budynku fundacji Izabeli i Adama Małyszów „Wystarczy chcieć", której celem jest pomoc ludziom, którzy swoje życie związali ze sportem, ale niestety ze względów zdrowotnych nie mogą już wykonywać swojej pracy, a zarazem hobby. Ponadto fundacja pomaga utalentowanym dzieciom, które mają chęci i predyspozycje by uprawiać sport.